suzuran blog




Księga gości

O mnie


Archiwum
2009
czerwiec
maj
2008
październik
kwiecień
2007
lipiec
czerwiec
kwiecień
2006
lipiec
czerwiec
marzec
2005
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
grudzień
listopad
październik


Linki
Ciekawe
sprawdzacz dla niepoprawnych w mowie pisanej ;)
Dla drinkowców drinki różne i różniaste

Czytam i pamiętam...
::maupa.blog:: bo lubie i już
::castaya.blog:: bo jest klimat i jest filozoficznie
::dsanchez.blog:: uszczypliwy, ale zawsze szczery pan
::snafu.blog:: życie niby proste, a jednak wcale nie...
::khem.blog:: ahhh...to życie bywa zakręcone, prawda?
::echo.blog:: ta pani bywa melancholijna, jak ja





†††
Design by Chilli
Picture by MelyannaM
All rights reserved

Dzień jak co dzień ...Co dzień
Czyli codziennie to samo. Stagnacja. Coś się zacięło. Dzień zombi normalnie.
Jest dobrze bo nie jest gorzej? Chyba jednak jest gorzej. Ze mną jest coraz gorzej. Bo to nie jest tak, że ja nie wiem czego chce. Ja wiem. Tylko że ON nie może mi tego zapewnić. Bo chyba nie może, a moż nie umie. No i co z tym zrobić? Kocham, ale nie jestem szcześliwa, no a chyba o to chodzi? Czy nie o to?

"Taka prawda,
Wiec lepiej naucz sie w zgodzie z nią żyć.
I zapamiętaj
Jest jak jest, nie jakpowinno być"


2009-06-18 14:37:51 skomentuj (2)


Przesilenie....
Niedobrze jak za dobrze...

Ale jak niedobrze, to też nie jest dobrze. Ba, nawet jeszcze gorzej.

A jak ktoś zawodzi, to całkiem niedobrze.

Czyli kiedy jest dobrze? Nie wiem.

No i bądź tu człowieku mądry...

"Jesteś
Jak za mała przestrzeń...
Zrozum dusisz mnie"

Bo to tak dziwnie jest, bo może ja sie nie nadaję na taki związek, taki poważny, gdzie nie już tylko ja i On, i zakochanie, i motylki w brzuchu, i wiosna, i słońce, i inne duperele.
Może ja dalej chce wiosny i słońca, i beztroski. I nie ogarniam 8-mio godzinnej pracy na pełen etet i szkoleń i pisania projektów i kolenego spotkania, które przekładam, i kolejnych planów które sie nie udały bo coś wypadło, i kolejnego przedstawienia w teatrze, na które nie poszliśmy, i kolejnych wakacji na które nie wyjedziemy wspólnie, bo On nie ma urlopu. Może ja ciągle potrzebuje 100% uwagi, i potrzebuje czuć się wyjątkowa i doceniana, a nieupierdliwa i męcząca i taka troche kula u nogi i taki cień męczący. I chcę widzieć swoje sukcesy a nie żyć cudzymi. I chcę kogoś, kto przez 5 lat związku choć raz zabierze mnie na wspólne wakacje.
Dużo tych wymagań. Ale czy naprawdę ZBYT dużo?

2009-05-21 23:58:35 skomentuj (2)


Wszysko bez sensu...
Ja nie wiem, że to zawsze musi sie coś spieprzyć.
Zawsze k...a coś, no jak Boga kocham, zawsze!

1. Zaczęłam sobie spokojnie badania do magisterki i to jest plus.
2. Nadal nie palę i to jest plus.
3. Nadal chodzę na tanec brzucha i to jest plus.
4. Nie mam czasu na tai chi i to jest minus (ale może sie to zmieni)
5. Osobiście... hmmm... tutaj w zasadzie jest +/-

Ani źle bardzo, ale i nie dobrze. Ale coś sie zadziało niedobrego. Chyba w mojej głowie, bo tak ogólnie to niby nic. Ale jednak coś. I nie wiadomo co z tym zrobić... Bardzo nie wiadomo. Zbierać, jak sie sypie, czy czekać, czy rozwalić w cholere?

Poukłada sie, czy już krzyżyk postawić? No nie wiadomo... Ciągle bardzo nie wiadomo

"Jest li w istocie szlachetniejszą rzeczą
Znosić pociski zawistnego losu
Czy też, stawiwszy czoło morzu nędzy,
Przez opór wybrnąć z niego? "

Hamlet by William Shakespeare

2009-05-15 13:48:21 skomentuj (0)


A jednak się kręci
Jakoś przez ostatnie pół roku kompletnie zapomniałam o istnieniu bloga. Dzisiaj jednak tknięta nagłym impulsem postanowiłam coś tu skrobnąć dla potomnych. A więc zaczynam.

Po pierwsze i najważniejsze w ostatnim czasie jest zaliczenie jak najbardziej pomyślne sesji, łącznie ze znienawidzoną po wsze czasy chemią fizyczną. Co za tym idzie po wakacjach rozpoczęłam nowy, czwarty już rok mojego studiowania. Jak narazie refleksje są takie, że wybranie specjalności "bookataliza" wcale nie gwarantuje, że tą właśnie będę się zajmować. Póki co przerabiam wszystkie maksymalnie stresująco-czasochłonne "zapchajdziury" programowe w stylu projektów z inżynierii czy przedmiotu o wdzięcznej nazwie "reaktory i bioreaktory". Zresztą tematyka tego ostatniego jest równie porywająca jak sama nazwa. Czyli jak narazie chodzę na zajęcia i się zastanawiam co ja tam do jasnej anielki robie, bo przecież to wszystko o czym oni mówią to mnie tyleż obchodzi co mi się przyda w przyszłości czyli WCALE.

Cofając się jednak nieco w czasie, to wrzesień był bardzo interesujący i owocny, albowiem spędziłam go na robieniu praktyk w PANie, konkretnie w Zakładzie immunologii nowotworow. Praktyki zachwycające, pouczające i ciekawe, choć wyłącznie dla ludzi o mocnych nerwach. Nie wdając się zbytnio w szczegóły powiem tylko, że praca z myszkami dostarcza najwięcej przyjemności, trudności i wrażeń jednocześnie. Choć zajęcia czysto laboratoryjne też są bardzo ciekawe i pozwoliły nabyć paru przydatnych umiejętności.

Tyle o praktykach a teraz UWAGA!!! Największa nowina jest taka, że Asia od 8 dni jest na odstawieniu nikotyny, czyli tak najproścej: rzuca palenie. Jako że Asia (czyli ja) sama nie pamieta aby kiedykolwiek (od kiedy jest paskudnym nałogowcem) wytrzymała tyle, to jest z siebie absolutnie dumna. Co prawda nie było to łatwe kiedy oststni tydzień na uczelni był pasmem permanentnych stresów. Przez brak papierosów dostawałam co 5 minut ataków kórwicy i dla zniwelowania tego efektu codziennie pochłaniałam przynajmniej kilogram czekolady. Ale z drugiej strony kiedy popatrzyłam na stan mojego portfela, który nie chudnie z każdym dniem dramatycznie, to jednak stwierdzam, że jak najbardziej warto.

Jednak aby nie wyglądać jak wielka, nieforemna "buła" (którą najpewniej wkrótce bym się stała zważywszy na ilość pochłanianej czekolady) zapisałam się na taniec brzucha :) więc teraz nie dość że będę budziła powszechne zdziwienie praktykując Tai Chi na publicznych trawnikach w parkach, to jeszcze rozbroje wszystkich, kiedy na jakiejś imprezie wykonam fachowy taniec brzucha ;) Nie ma to jak znależć sobie oryginalne hobby.


2008-10-26 23:10:47 skomentuj (3)